Artykuł

Fiat Seicento

Kiedy w 1991 roku pojawił się Cinquecento trudno było oprzeć się wrażeniu podobieństwa do większego Uno. Poza dobrze rozplanowanym wnętrzem nie było to jednak zaletą nowego malucha Fiata dlatego, że większy model powstał osiem lat wcześniej. Proszę zauważyć, że wprowadzone o rok wcześnie Clio miało już zupełnie inną bryłę nadwozia - tymczasem Cinquecento było kanciaste i nieciekawe. Być może powodem tego były przeciągające się prace nad tym modelem, przymierzano się bowiem do różnych koncepcji (między innymi tworzywowe poszycia nadwozia, tylne zawieszenie z osią typu „omega” z Lancii Y10 i Pandy II - A-TM 10/88) zanim zdecydowano się na konwencjonalne rozwiązania.



Takie zachowawcze podejście Fiata było trochę niezrozumiałe i zemściło się; nie wykorzystano już gotowego projektu jednobryłowego Beskida a tym czasem dwa lata później zaczęły pojawiać się takie konstrukcje (np. Twingo) i automatycznie Cinquecento szybko stracił i tak już niewielką atrakcyjność.

Ironią trąci fakt, że na salonie turyńskim w 1992 roku Giugiaro często współpracujący z Fiatem przedstawił prototyp jednobryłowego samochodu miejskiego, który potem po niewielkich modyfikacjach został kupiony przez Daewoo.

Wobec powyższych faktów modernizacja nadwozia była bardzo wskazana a nawet konieczna. Nowy model, który właściwie powstał po głębokim face-liftingu dostał inną nazwę - Seicento. Podobnie jak w przypadku Faworitki i Felicii ma to sugerować, że jest konstrukcją rozwojową a nie poprawioną; poza tym seicento (sześćset) to przecież o sto więcej niż cinquecento (pięćset).

Szyba przednia i boczne drzwiowe zostały nie zmienione. Wobec tego na zewnątrz tylko okolice dachu zdradzają pochodzenie projektu. Tam też trudno było zaokrąglić nadwozie, gdyż słupki A ostro wchodzą w dach. Poza tym szczegółem reszta bryły jest wyoblona i dzięki pewnym oryginalnym detalom prezentuje się przyzwoicie.

Owalne zespoły przednich lamp to typowe rozwiązanie dla tej klasy małych samochodów. W przeciwieństwie do nich przedni zderzak zaprojektowano z rozmachem. Jego głównym elementem jest potężny wlot powietrza do chłodnicy. Poziome żebra korzystnie poszerzają nadwozie. Reflektory przeciwmgłowe nie mają ”swoich” własnych otworów , pomysłowo umieszczono je w dolnej szczelinie. Po obu stronach głównego wlotu znajdują się dwa dodatkowe, które „obejmując” zderzak skośnie opadają w dół. Przypominając kły nadają całości groźny charakter. Przy okazji też razem z wysuniętym do przodu dolnym modelunkiem tworzącym spojler korzystnie wydłużają krótki zwis przedni. Także wysoko usytuowany podział z błotnikiem (wyżej niż w Cinquecento) potęguje to wrażenie. Wchodząc wysoko w wykrój błotnika wydłuża krawędź zderzaka.

Jakby tego było mało cały element schodzi zdecydowanie w dół poniżej progów drzwiowych. Poza lepszymi potencjalnie właściwościami aerodynamicznymi (wszystko za nim w podwoziu jest bowiem w „cieniu” opływu) sprawia wrażenie obniżenia całego nadwozia nadając sportowy wygląd bryle. Malowany na kolor nadwozia taki zderzak wygląda bardzo okazale i jest jednym z najbardziej rozbudowanych nie tylko w klasie małych samochodów. Ciekawe, czy firmy tuningowe odważą się w przyszłości zmieniać jego kształt. A może niektóre modelunki zostaną wykorzystane do „poprawiania” innych modeli.

W tym miejscu należy zaznaczyć, że coraz więcej firm stosuje odważne rozwiązania stylistyczne. Zostawiając mniej pola dla tuningu, jednocześnie wykorzystują pewne akcenty i sportowy charakter już od dawna stosowany przez małe firmy nadwoziowe. Właśnie Fiat Seicento podobnie zresztą jak np. Land Rover Freelander jest najlepszym przykładem, z tym, że w przypadku tego pierwszego zdecydowane poprawki stylistyczne były po prostu konieczne.

W innych wersjach przedni zderzak jest skromniejszy. Pod szerokim pasem znajduje się także dużych rozmiarów wlot powietrza do chłodnicy. Jednak tak jak w poprzednim modelu tylko prawa jego część jest ażurowa - więcej powietrza nie potrzeba dla umieszczonej za nią małej chłodnicy. Szkoda, że czarna krata wlotu jest taka monotonna nie tylko w porównaniu z odpowiednią w Sportingu. Ten element można było rozwiązać o wiele ciekawiej, np. korzystając z oryginalnego rozwiązania zastosowanego w zupełnie innym pojeździe - Fiacie Ducato. To przecież żaden wstyd wykorzystywać takie detale z samochodu należącego do rodziny pomimo jego użytkowego charakteru.

Przednia pokrywa silnika z delikatnymi przetłoczeniami (obecnie standard) urozmaica bryłę. Ściany boczne mają teraz wygładzone powierzchnie (swoim kształtem przypominają te z Punto), podobnie jak wykroje błotników bez ostrych załamań. Zmieniono kształt bocznych lusterek nadając im ciekawą formę z oryginalnymi zakończeniami. Niektóre elementy przeniesiono wprost od  większych modeli np. zamki, klamki, boczne kierunkowskazy (te ostatnie od Fiata Pandy !). Stosunkowo duży rozstaw osi nieco zmniejszają optycznie krótkie listwy boczne. Zdecydowano się zmienić kształt bocznych okien tylnych. Dolna krawędź biegnąc ku tyłowi szybciej unosi się do góry tworząc szeroki u podstawy słupek C. Mimo tego tylne koło nie „ucieka” spod nadwozia ale mały wykrój błotnika bez warg poszerzających (podobnie jak w rodzinie większych Bravo-Brava-Marea) oraz nadmiar blachy nad nim „obciąża” ten fragment. Skutecznie przeciwdziała temu duża szyba tylnej klapy. Sięgając kilka centymetrów niżej od linii bocznych okien optycznie obniża wysokie Seicento. Wykrój samego okna jest wielkością zbliżony do tego w starszym modelu. Odnosi się nawet wrażenie, że wewnętrzna wytłoczka klapy została bez żadnych zmian ale tak nie jest. Pamiętajmy, że boczny zarys tylnego błotnika gdzie ona zachodzi przebiega inaczej. Podobnie w przypadku drzwi zarówno płat zewnętrzny jak i wewnętrzny jest zmieniony, tylko wykroje otworów nie.

Wracając do klapy wycieraczka szyby tak jak trzecie światło stopu umieszczona jest w zarysie szyby ale poniżej poziomu półki, która z kolei stanowi odniesienie dla dolnej granicy widoczności. Wysoko usytuowany zamek przejęto z większych modeli (Punto, Siena). Dolna krawędź klapy sięgająca do zderzaka odchodzi od niego łagodnym łukiem tworząc szczelinę uchwytu.

W obrębie tej samej struktury głównej w tylnej części nadwozia ciekawie zaprojektowano zespół poziomych lamp. Linie ich podziału z klapą schodzą lekko w dół by zakończyć łukiem cały element. Podobnie po przeciwnej, zewnętrznej stronie - tutaj podział zderzaka z błotnikiem przebiega wyżej niż w poprzednim modelu (niejako przy okazji obniżając się do wykroju na koło automatycznie wydłuża się). Jest to niekorzystna wiadomość dla posiadaczy Cinquecento, którzy chcieli by wykorzystać niektóre elementy z nowego modelu. W obrębie kloszów tylne lampy mają ciekawie oddzielone optyki poszczególnych świateł w owalnym obrysie i wypukłym kształcie nachylone ku sobie.

Tylny zderzak ze swoim grubym pasem nawiązującym do czarnego rastra szyby zamyka bryłę. Pod miejscem na tablicę rejestracyjną wykonano jeszcze łukowaty spojler podkreślający obłość samochodu. Wszystkie te detale tworzą harmonijną całość co nie było łatwe do uzyskania w przypadku wąskiego nadwozia i bez zmiany rozmieszczenia głównych zespołów bryły.

W wersji Sporting tylny zderzak ma podobny charakter do przedniego ale jest nieco mniej skomplikowany. Wnęka na tablicę rejestracyjną ma swoją kontynuację u dołu w postaci ażurowej kraty. Dzięki temu podkreśla sportowy wygląd całego tyłu. Jednocześnie występujące po obu stronach gładkie powierzchnie zasłaniając koła i schodząc niżej stwarzają wrażenie, że samochód mocno trzyma się podłoża. Rozwiązanie w którym wprowadza się otwory w zderzaku tylnym ma uzasadnienie nie tylko estetyczne ale także praktyczne. Powietrze, opływając pojazd od spodu, łatwo może wydostać się poza obrys samochodu. Kiedy brakuje podobnego ażurowego elementu w tylnym zderzaku może on nabierać powietrze niczym w kieszeń a tym samym zwiększać opór. W taki przypadku elternatywnym rozwiązaniem jest wykonanie dużego spojlera lub zamontowanie dodatkowej osłony podwozia poprzedzającej go. Wybór odpowiedniego rozwiązania zależy właśnie od względów estetycznych i kosztowych.

Wnętrze Cinquecento ze swoimi poziomymi liniami wywodziło się z większego Tipo. Obecnie w Seicento mamy do czynienia z zaokrąglonymi bryłami typowymi teraz dla klasy małych samochodów. Sam kształt deski rozdzielczej ma wiele owalnych modelunków poszczególnych elementów, zgodnie z obowiązującą modą, tworząc nieco zabawkowy charakter wnętrza, które już prawie w niczym nie przypomina tego z poprzednika. Jedynie występujące tuż pod szybą wybrzuszenie nawiązuje do podobnego elementu z Cinquecento. Sposób rozplanowania całej deski rozdzielczej jest teraz często spotykany: przed kierowcą znajduje się zestaw wskaźników zebrany w jednym okrągłym „kominku”, oddzielnie od wyodrębnionej konsoli środkowej. Także i tu wiele elementów przejęto z większych modeli (np. przełączniki pod kierownicą oraz układu wentylacji) co razem z oryginalnymi włącznikami pod środkowym nawiewem korzystnie wpływa na estetykę wnętrza.

Po prawej stronie starano zachować praktyczną półkę tak jak w poprzednim modelu. Jednak w wersji z poduszką powietrzną dla pasażera większa część jej objętości jest zajęta; podobnie jak np. w Punto obudowa tego ważnego bądź co bądź urządzenia wygląda trochę jak jakiś pakunek, który wyraźnie odznacza się od całości. Uwagę zwraca dopracowany stylistycznie a często zaniedbywany pod tym względem w tanich samochodach tunel środkowy. Podobnie jak tworzywowe nakładki progów, które „wspinają” się aż do deski rozdzielczej sprawiają, że wnętrze nie ma już tylu uproszczonych szczegółów tak jak miało to miejsce u poprzednika.